sobota, 24 listopada 2007

„ Namiętne melodie miłości ”


Zatańcz ze mną o północy …
Przy blasku świec .
Przy dźwiękach magicznych nut .
Poprowadź me rozgrzane ciało w swych ramionach …
Ukołysz …
Naucz zakazanej rozkoszy !!
Obudź we mnie niegrzeczną kocicę …
Bo jest Ona we mnie od dawna, jest tu ciągle .
Naszkicuj mi nasze wspólne tango …
Krok po kroku !!
I nie traktuj mnie jak zwykłą kobietę !!
Lecz jak delikatny, kruchy kwiat .
Chcesz poznać moje ciało, moje wnętrze …
Lecz nie tak szybko !!
Bo karty źle się rozłożą …
Zacznij od nowa, powoli, bardziej cierpliwie .
Niech dłonie Ci drżą, a oczy błyszczą namiętnością …
Niech serce kołacze !!
Niech serce serca szuka !!
Nie wypowiedziałeś ani jednego słowa …
Lecz odgadywałeś co czuje …
Delikatnymi ruchami dotykałeś moje usta, policzki, szyi …
Uniosłeś mój podbródek i przybliżyłeś swe usta do mych warg .
Przywierając całym swym twardym, muskularnym ciałem .
A w powietrzu czuć było jedynie nasze fale emocji …
Nasz pocałunek trwał chyba wieczność !!
Był głęboki, a zarazem badawczy …
Czułam zawrót głowy spowodowany uniesieniem .
Są potrzeby duszy …
Są potrzeby ciała, które wykraczają poza ludzki umysł …
Pragnę Cię – wyszeptałeś ochrypłym głosem .
Pozwoliłam byś błądził dłońmi po mym ciele, pozbawiając ubrania.
Omdlewam gdy dotykasz moich piersi, brzucha i wnętrza ud …
Rozkosz i namiętność coraz łapczywiej zbiera żniwa …
Niecierpliwie zerwałeś z siebie ubranie .
Zaprosiłeś mnie bym mogła Cię pieścić …
Odnaleźć w Tobie magie rozkoszy …
Chciałeś udowodnić, że jesteś wart mojej przebudzonej namiętności …
Piersi przebudziły się pod wpływem twoich warg …
Ciało wygięło się w łuk …
Weź mnie – westchnęłam
Lecz Ty nadal trzymasz mnie na uwięzi wzroku …
Twoje dłonie ześlizgnęły się na moje łono …
- Krzyknęłam
Lecz ty nadal nie przestajesz podsycać mojej namiętności …
Doprowadzasz do punktu z którego nie ma powrotu …
Weszłeś we mnie łącząc w ten sposób dwa ciała w jedność .
Zagarnąłeś ustami moje wargi, całując namiętnie i głęboko !!
Poruszałeś się we mnie powoli, skłaniając bym przyjęła twój rytm …
Popychałeś mnie ku ponownej rozkoszy …
Wbijałam palce w plecy kochanka, czując grę mięśni pod skórą .
Odnalazłam dłońmi twardość pośladków i ujęłam je mocno, przyciskając go ku sobie …
Ta wszechogarniająca radość …
Cień niedowierzania w oczach …
Samotna łza na gładkim policzku …
Spowodowały, że eksplodowałeś wewnątrz mnie …
Wykrzykując moje imię !!

poniedziałek, 15 października 2007

„Ludzkie myśli ”


Pośród gęstych traw !!
Za konarem drzew !!
Gdzieś pośrodku gwiazd …
Za wielkim odcieniem !!
Gdzieś wśród nagich pereł …
Za wielką otchłanią !!
Na wilgotnej rosie …
Po ulotnej szosie …
Z porwanym ubraniem !!
Z ostatnim dolarem !!
Z chwilą uniesienia !!
Z sexu podniecenia !!
Wśród ciemnej nocy …
Wystrzelanej z procy !!
Z wilgotnymi ustami …
I z Różnymi myślami .
Na głowie z kapturem !!
A w ręku ze sznurem …

niedziela, 30 września 2007

„Uczeń i Mistrz ”

Unieść się do chmur …
Oszukać swe przeznaczenie !!
Wydostać się, z martwego ciała …
Nie wbijając w nie zatruty sztylet !!

Unieść się do gwiazd …
I skraść śpiącemu aniołowi skrzydła !!
Pozbawić go nieśmiertelności …
Zostawić by skonał !!

Spaść do oceanu …
I odnaleźć w nim starożytnego smoka .
Bo tyś mym nauczycielem !!
Tyś i mym kochankiem !!
Tyś i mą zmorą !!
A w nocy odwieczną podporą !!

Ja zaś jestem twą wojowniczką …
Czasami pustelniczką …
Lecz pukam do twej groty .
Gdy szaleją grzmoty !!

Lecz przyjdzie kiedyś czas !!
Że słońce na zawsze zgaśnie …

I przyjdzie kiedyś taki czas !!
Że świat zaleje krew …

I przyjdzie kiedyś taki czas !!
Że uczeń przerośnie mistrza …

I przyjdzie kiedyś taki czas !!
Że oboje znikną …
A na ich grobie wyrośnie solidny i trwały dąb …

wtorek, 4 września 2007

„Tamiza miłości”

Już nigdy więcej łez !!
Już nigdy więcej strachu !!
Dość smutku !!
Dość też i żalu !!
....
Bo wiem już po co żyje …
By nieść Twemu sercu olbrzymią nadzieje !!
By wraz z Tobą biegać boso po trawie …
By się przewracać, śmiać i ciągle przy Tobie trwać !!
....
By czasami się rozgniewać …
I czasami się pokłócić …
By czule się pogodzić, przy blasku księżyca .
By On nas osądził …
A nie ludzka paplanina !!
....
Chcę się ukryć w Twych ramionach …
Chcę zatrzymać zwykły czas ….
Chcę zapomnieć co to chwila ….
I nakreślić piórem wspólny życia blask !!
....
Chcę po latach …
Spoglądać w Twe zmęczone oczy .
I widzieć w nich tą samą iskrę co kiedyś urzekła Mnie !!
....
Chcę być dla Ciebie niczym gołębica …
I nieść szczęśliwe nowiny !!
Chcę być niczym lwica …
Która broni i strzeże miłości !!
....
Jesteś moim Aniołkiem !!
Choć czasami i diabełkiem !!
Przysłanym od Boga .
....
Lecz lękam się …
Lękam się obudzić …
Otworzyć oczy, byś nie rozpłynął się i nie powrócił do snu !!
Bo życie z Tobą jest niczym magiczny sen …
Zbyt piękne aby było prawdziwe !!
....
I dlatego właśnie, wtulam się każdego ranka w Twe rozgrzane ciało …
Otulam Cię swymi ramionami …
I spoglądam jak spokojnie i słodko spisz …
Czule szepcząc na uszko Kochanie Kocham Cię !!

wtorek, 31 lipca 2007

"Miłość nie potępia, miłość uszlachetnia - wzburzone morze"

Ach gołębico Twe serce tak przeraża mnie !!
Ach gołębico nie porzucaj nigdy Mnie !!
Spoglądam w głąb szlachetnego płomienia ...
Szukając w Nim schronienia .
Spoglądam w Twoje oczy ...
Nie widząc w Nich przemocy !!
Ach syreno w złotej zbroi ...
Kusisz niewinnych żeglarzy !!
Ach kobieto z morskiej toni ...
Tyś jest niczym galeon, który mknie przez morze .
I słychać tylko bębna szum !!
Bo to drogowskaz Twój .
Tyś jest jak kwiat kwitnący o północy ...
Zakwitasz tylko raz i do tego w nocy !!
Odchodzisz jak byś uciekała ...
A po Nas zostanie bolesna rana !!
Tyś jest jak tafla ze zniszczonego jeziora !!
Delikatna wręcz krucha ...
Otwarta lecz niebezpieczna ...
Przejrzysta lecz to tylko na pozór .
Więc jak mam skraść Ci pocałunek ... ?
Gdy wyczyn ten jest niczym wypicie śmiertelny trunek !!
Jak mam zdobyć Twój szacunek ??
Gdy niczym nadgniłe jabłko odrzucasz mnie !!
Jak mam mówić, że jest dobrze ??
Gdy nie czuję ,że tak jest ...
Nasze życie jest jak kawa .
Białe lub czarne ...
Słodkie lub gorzkie ...
Chłodne lub gorące ...
A Twoje jakie jest życie ??
Czy starczy Ci słów by je określić ...?

środa, 18 lipca 2007

„Ulotność”



Wiatr …
Kołysze me rozwiane włosy .
Woda …
Otula me ciało .
Piasek …
Wciąga mą dusze w nieznane.
Cisza …
Jej nigdy nie ma i nie było.
Stoję na moście przeznaczenia …
I nie wiem ,którą drogą podążyć !!
Czy wyrzec się mam wspomnień ??
Czy wyrzec się mam marzeń ??
By odnaleźć siebie ??
Dzień i noc jest jak zjawa .
Jak opium płynące we krwi …
Krzyk szaleje w mej głowie.
Nie słyszy go już nikt …
Stoję na krańcu świata .
W dłoniach trzymam biały bez …
I to nie jest już sen !!
Lecz czemu świat zamknął przede mną drzwi ??
Odgradzając się chińskim murem .
Czuje się jak więzień Republiki Kubańskiej …
Rządzony i sądzony przez dyktatora .
Za spontaniczną improwizacje,
Za zabawę ,taniec i śpiew na ulicach .
Tyle we mnie emocji i coraz więcej żalu .
Bo smutek i tęsknota odbiera mi życiową energie …

środa, 11 lipca 2007

„Wewnętrzna Siła”

Gdy czas upływa nie ubłaganie …
Gdy 2 x 2 nie równa się 4 …
Gdy noc traci swą tajemniczość …
To znak byś zaczął inaczej żyć .
Byś wykluł się z pokrywy otchłani !!
Byś nauczył się kochać ,śmiać i patrzeć na świat z nadzieją !!
Inaczej utracisz wszystko …
Wszystko co miało dla ciebie jakąkolwiek wartość .
Nie żal Ci będzie pożegnać ukochane osoby , rodzinę, rodzinny dom ??
Czy chcesz zawieść tych którzy ci ufali ??
Chcesz porzucić przyjaciół, którzy Ci życie uratowali ??
Chcesz pokazać swoim wrogą ,że zwyciężyli ??
Nie chciałbyś patrzeć jak twoje dzieci dorastają ??
I odlatują z rodzinnego gniazda, zakładając własne .
Nie chcesz już patrzeć na śpiącą ukochaną osobę każdego ranka ??
I budzić ją płatkami róż .
Czy nie żal ci będzie tych spacerów na plaży o zachodzie słońca ??
Nie chcesz doczekać się starości …??
Mówisz ,że się jej lękasz .
Lecz tak naprawdę nie starości się lękasz lecz samotności !!
A gdy Ci powiem ,że nie będziesz sam …
To znów wymyślisz ,że czegoś się boisz !!
I do póty, do póki sam nie zechcesz żyć …
Obrazy szczęścia będą niczym obrazy Picassa .
Zdeformowane, nie rzeczywiste …
Jak sen .
A przecież nie jesteś uwięziony na tronie ,
Więdnących o północy róż .
Przeraża Cię własny szept , lodowatych słów .
Lecz ze zniszczonego okna widać …
Przybliżający się ocean fal ,
Które napływają z miłością !!
I fal rozbijających się emocji !!
Jednak czy jesteś gotów do poświęceń …?!
Spójrz trawa nie pachnie już tak jak dawniej …
Skóra nie jest już gładka …
Lecz oczy i serce zawsze pozostaną nie zmienione …

poniedziałek, 9 lipca 2007

"Dreaming Tree"

Złap moją dłoń gdy zacznie uciekać !!
Złap moją dusze gdy z ciała wyleci !!
Naucz mnie być jak Temida widzieć prawdę …
Nawet gdy oczy przykryje mi mgła !!
Po prowadź mnie drogą .
Drogą ku światłu …
Zabij we mnie strach !!
Zabij we mnie gniew !!
Ukaż mi coś pięknego …
Coś tajemniczego …
Zabierz mnie ze sobą !!
Do nowego świata.
Otwórz drzwi !!
I otrzyj moje łzy !!
Nie mam siły dalej biec …
Dalej chować się …
Nie umiem niczym złodziej przemieszczać się !!
Dobrze wiesz gdzie jestem i co teraz robie …
Wystarczy ciepły powiew a wiem ,że stoisz tuż za mną !!
Jesteś jak piorun twój dotyk potrafi rozbudzić mnie do życia …
Lub zabić gdy tylko tego zapragniesz …
Lecz boje się ,że znów cię zawiodę !!
Że znów powiem o parę słów za dużo …
Lub ,że odczytasz źle moje myśli !!
Pamiętasz tą datę …
Datę naszego spotkania …
Gdy mnie uratowałeś z płonącego mieszkania !!
Twój wzrok mnie kiedyś przeraził.
Lecz dziś miłością go darzę.
Każesz mi odejść !!
Mówisz ,że jestem wolna !!
Lecz to nie prawda …
Bo ja swe serce tobie oddałam !!
I życie swoje zawdzięczam tobie !!
Więc ukochany nie proś bym znikła …
Chyba ,że tylko w twych ramionach !!
Bo w nich czuje się jedynie bezpieczna …

"Dusza poezji"


Czuje jak nadchodzi dzień zagłady .
Człowiek czuje się wtedy taki słaby ...
Nic go nie cieszy .
Nic go nie raduje .
Myślami gdzieś po niebie wędruje .
I ciągle sobie zadaje pytanie .
Czy spełniłem na Ziemi swoje zadanie ?!
Bóg pewnie ma wobec mnie jeszcze inne plany.
Ale boje się jego kary.
Przecież kim ja jestem ??
Powiedz kim ??
Słabym, prostym człowiekiem
Prochem zeszłego poranka .
Iskrą gniewu i złości .
Taflą zamkniętą na morzu .
Księżycem przykrytym puchową kołdrą przez chmury .
Kryształem lodu zamkniętym w mym sercu .
Wiatrem z zachodu .
Sztormem ze wschodu .
Jestem kapitanem na własnym tonącym statku .
A jutro będę wspomnieniem ,
Albo zapomnieniem .
Bo któż przypomni sobie człowieka ,
który tak szybko przed życiem uciekał .
Nic po mnie nie pozostanie .
Chyba, że tylko gorzkie łzy wylewanie .
Choć i na to nie liczę bo nie takie chciałem życie .
Echo było mym przyjacielem .
A przyroda natchnieniem .
Słońce było karą .
Zmierzch zapomnieniem .
Noc ukojeniem .
Teraz odchodzę .
Błagam pomóż mi ostatni raz Boże .
Bo pozostawiam poezje ,
Która zaznaczyła bliznę na mym ciele .

niedziela, 8 lipca 2007

"Gorączka ciał"

Eros rozkoszy dopadł nas tej nocy !!
Unosząc nasze ciała ponad pokrywę ziemskich mocy.
Usta nasze niczym dwa żywioły .
Toczyły ze sobą bój szalony !!
Oczy prowokowały .
I niczym iskry drżały.
Czułam twój oddech na swym ciele.
Przypominający letnią bryzę na plaży.
A we wewnątrz mnie kłębiły się różne doznania.
Niczym Wenus temperatura mojego ciała sięgała 400ºC
Zaś twoja temperatura była niczym Pluton.
I ochładzała moje rozgrzane ciało.
Czułam się jak Napoleon !!
Ty zaś byłeś moją wierną armią.
Z którą podbijałam nowe krainy.
Jestem niczym poeta wolna !!
A zarazem połączona z Tobą jak nić DNA.
Czuję jak niebo unosi się razem z nami.
Zaś Ziemia ugina się …
Pod obliczem naszej wielkiej miłości.
W oczach twoich widzę radość !!
A na twarzy gości cudowny uśmiech.
Marzę by wtulić się w ciebie !!
I zasnąć błogo .
Nie nękana koszmarami.
Bo wiem ,że będziesz czuwał !!
I odpędzał złe sny…

sobota, 7 lipca 2007

"Bogini"

Proszę nauczcie mnie walczyć.
Lecz nie odbierajcie mi nadziei !!
Bo kim zaś ja jestem ??
Rycerzem poległym na polu bitwy ??
Mężczyzną zhańbionym ??
Katem nad katami ??
Czy zaś tchórzem ??
Lecz jedno wiem i widzę .
Ma zbroja już nie świeci jak dawniej .
Pokrył ją popiół czarnego pyłu.
A po mych rękach płynie krew .
O pani !!
Ukochana !!
Najdroższa kochanko !!
Odwracasz wzrok ??
Gdy padam u twych stóp ??
Więc pytam cię kim zaś i ty jesteś ??
Jeśli masz prawo mnie oceniać !!
Czyżby to nie ty jesteś katem mej miłości ??
Zmorą ,która kusi i wysysa ze mnie krew .
Czyżby to nie ty pisała do mnie listy ??
Nadając memu życiu sens .
A wiec jestem i stoję u twej bramy .
Wpuść mnie najdroższa do swego łona .
Nie daj mi czekać bo inaczej skonam !!
Jak zaś mam cię przekonać ??
Gdybym był Norwidem napisał bym ci wiersz .
Gdybym zaś był Ptolemeuszem imię twe było by wśród gwiazd .
Ja zaś zwykły człowiek.
Ty zaś Bogini !!
Ach czemu płaczesz niewiasto ??
Czyżbym cię czymś uraził ??
Twe łzy tak słodkie niczym nektar .
Usta owoc zakazany .
Ach cóż ja bym oddał za ten jeden pocałunek .
Niczym magiczny trunek .
Zaś czemuś ty swoje serce innemu oddała .
Moje jak zabawkę potraktowałaś.
I znów odwracasz wzrok ??
Czym zaś ja sobie na to zasłużył …